Walijska twierdza niezdobyta - porażka z beniaminkiem!
Dodane przez Kujas dnia Styczeń 15 2012 20:41:43
Jest to pewnego rodzaju sensacja, bo tak zawsze się mówi gdy beniaminek ogrywa drużynę, która co roku mierzy w mistrzostwo. Ale patrząc po wynikach, jakie na swoim stadionie osiągają gracze ze Swansea raczej niewielu to zdziwiło.
Rozszerzona zawartość newsa
Jest to pewnego rodzaju sensacja, bo tak zawsze się mówi gdy beniaminek ogrywa drużynę, która co roku mierzy w mistrzostwo. Ale patrząc po wynikach, jakie na swoim stadionie osiągają gracze ze Swansea raczej niewielu to zdziwiło.

Kanonierzy do Walii wyruszyli z jednym celem - zdobycie trzech punktów, których upragnienie szukają w każdym spotkaniu. Zaangażowanie Londyńczyków przyniosło efekt już w 5. minucie spotkanie, kiedy to po samotnej akcji w polu karnym uderzył Robin van Persie.

Po zdobytej bramce piłkarze Arsenalu zamiast pójść za ciosem zwolnili z tempa i pozwolili zepchnąć się do defensywy. W 16. minucie spotkania w polu karnym Wojtka Szczęsnego faulowany przez Aarona Ramseya był Nathan Dyer i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Scott Sinclair i pokonał Polaka, choć Szczęsny wyczuł miejsce, w które uderzy gracz Swansea.

Kanonierzy wyprowadzali kontratak, błąd jednak popełnił Ramsey, który stracił piłkę na rzecz Joe Allena, też zaś błyskawicznie odegrał do podłączającego się z prawej strony Dyera. Anglik był kompletnie niepilnowany i nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem Szczęsnego.

Wydawało się, że Arsenal już się poddał i czeka na jak najmniejszy wymiar kary, jednak jedenaście minut później, gdy Johan Djourou precyzyjnym podaniem zapewnił Theo Walcottowi sytuację sam na sam z Vormem, reprezentant Anglii ponownie doprowadził do remisu.

Doprowadził, ale tylko na parę sekund, gdyż odpowiedź Swansea padł błyskawicznie. Błąd Pera Mertesackera pomógł Gylfiowi Sigurdssonowi podać wbiegającemu z lewej strony Danny'emu Grahamowi. Szczęsny nieco wyszedł w bramki, jednak zawahał się nieco, co zapewne nieco pomogło napastnikowi gospodarzy, głównym winowajcą jednak był Mertesacker, który w decydującym momencie akcji nie potrafił zatrzymać Sigurdssona.

Chociaż przez ostatnie minuty Arsenal się jak mógł, to wynik pozostał niezmieniony już do końca spotkania. Nie pomógł van Persie, nie pomógł wprowadzony w drugiej połowie Henry. Swansea było dzisiaj zespołem zdecydowanie lepszym i zupełnie zasłużenie pokonało o wiele wyżej notowanego rywala.

Swansea City 3:2 Arsenal FC
0:1 - Robin van Persie 5'
1:1 - Scott Sinclair 16'
2:1 - Nathan Dyer 58'
2:2 - Theo Walcott 69'
3:2 - Danny Graham 70'

Swansea: Vorm - Rangel, Caulker, Williams, Taylor - Britton, Allen, Agustien (Sigurdsson 45'), Dyer (Routledge 81'), Sinclair - Graham (Lita 90+3').

Arsenal FC: Szczęsny - Miguel, Mertesacker (Oxlade-Chamberlain 77'), Koscielny, Djourou - Song - Benayoun (Rosický 63'), Ramsey - Walcott, van Persie, Arszawin (Henry 63').

Źródło: anglia.goal.pl